powrót do wypraw: 

Drakuliada - Morze Czarne

konstanca_edited.jpg

01-11.07.2022

Tym razem do Transylwanii pojedziemy, by obejrzeć zalesioną Bukowinę i skąpane w lipcowych barwach monastyry.
Samochodami terenowymi przejedziemy całą Transylwanię, by dotrzeć do Bukaresztu i wreszcie nad Morze Czarne, by spędzić tam trzy dni. W drodze powrotnej będziemy podziwiać Karpaty, odwiedzimy wioski, w których czas zatrzymał się przed wiekiem. Sfotografujemy pałace królów cygańskich i odwiedzimy kopalnię soli w Turdzie.
Popróbujemy lokalnych potraw i smakołyków (oraz trunków, a jakże!).
Dotrzemy tam, gdzie nie dostanie się autobus z turystami.

 

W Sighisoarze, mieście urodzenia Drakuli, będziemy w jego domu - a w podziemiach średniowiecznej poczty czeka nas UCZTA U HRABIEGO. 


Istnieje możliwość pojechania własnym samochodem terenowym.

Wyprawę poprowadzi osobiście Krzysztof Petek, od kilkunastu lat badający landroverem rumuńskie trasy. 

Dla kogo? 

Zapraszamy uczestników pełnoletnich - z dziećmi, jeśli taka Wasza wola. Dla dzieci przygotujemy trwającą cały wyjazd specjalną grę - poszukiwanie skarbu Drakuli. 

Udział w wyprawie nie wymaga szczególnych umiejętności ani specjalistycznego sprzętu. Wygodne ubranie wystarczy w zupełności. 

Prowadzący 

Krzysztof Petek

maczeta_edited.jpg

Plan 

Z Krakowa przejedziemy przez Słowację i Węgry do Bukowiny, rumuńskiej krainy przyklejonej niemal do granic Ukrainy. 

rom2021mapa.jpg

Koszt

4200 zł.

 

 

W cenie

  • miejsce na pokładzie samochodu

  • przewodnictwo

  • noclegi

  • wyżywienie

  • ubezpieczenie podróżne

  • bilety do zwiedzanych obiektów

  • Facebook
  • YouTube

W wiosce Sapanta zobaczymy Wesoły Cmentarz i najwyższą w Europie budowlę sakralną. 

Następne dwa dni staną pod znakiem penetracji samochodami terenowymi tras Bukowiny i Maramuresztu, które doprowadzą nas do polskiej wioski Kaczyka, w której odwiedzimy zabytkową kopalnię. 

Zobaczymy stary monastyr Gura Humora, zjedziemy do najgłębszego w Europie Wąwozu Bicaz. 

Co dalej? Przeskakujemy do Bukaresztu. 

Kolejne trzy dni spędzimy nad Morzem Czarnym w rejonie Konstancy.

Potem dotrzemy do miasta urodzenia Vlada Palownika - Sighisoary. To tu czeka nas prawdziwa transylwańska uczta!

Noclegi planujemy w ogrzewanych pensjonatach i hotelach, jesień bowiem bywa chłodna także w Rumunii. 

Całą ekspedycję zakończy wieczorny relaks w pięknym mieście Oradea, skąd powiedzie nas droga przez Węgry, Słowację - do Polski. 

Koszt jesiennej Transylwanii jest relatywnie wysoki, zapewniamy bowiem uczestnikom wygodne hotele, także piękny apartamentowiec nad Morzem Czarnym. To nie pora na namioty, hamaki i kociołek w lesie.